zakochany maj

https://images.unsplash.com/reserve/c5cjBc9sRJKPYSmtzfBJ_DSC_7452.jpg?format=auto&auto=compress&dpr=1&crop=entropy&fit=crop&w=1366&h=1025&q=80

Maj.
Umajone powietrze, umajeni ludzie, umajone serca. Serca pełne blasku, radości i miłości. Serca w końcu po zimie nauczone kochać.

Nauczone kochać Boga

Boga, którego trzyma Najpiękniejsza, słodka Najświętsza Panienka – Maryja (mama!). Boga, mieszkającego w tym wszystkim co codzienne i święte jednocześnie. Boga, do którego zwracają się stęsknione, spragnione serca. Te, które zbierają się w kościołach, przy kapliczkach i siadają razem przy stole by śpiewać, mówić, a czasem nawet szeptać piękną litanię, zbiór najpiękniejszych komplementów. Boga, który chce przedzierać się przez nasz kurz, pył i poranienia. Bo On tak marzy tylko o tym, by spełniać nasze marzenia, nasze ciche szepty, nasze niewypowiedziane pragnienia.

Nauczone kochać ludzi.

Tych najbliższych, tych, o których czasem potykamy się pędząc nie wiadomo gdzie i po co. Tych, których rozumieją bez słów, tych, z którymi da się bez żenady mówić o wszystkim i niczym na raz. Ale też tych, którzy są daleko, do których trzeba dzwonić, pocieszać, rozśmieszać i zapraszać. Przy których trzeba być. Maj rodzi wielki głód bycia, głód obecności.

Nauczone kochać siebie.

To jest dopiero najtrudniejsze. Akceptacja tego co jest – w takim jakim jest rozmiarze, opakowaniu i charakterze. Zobaczenie, że gdzieś pod tą górą kompleksów kryje się coś absolutnie niezwykłego, niesamowitego i totalnie niezwykłego – Boże stworzenie (o Tobie mówię!). Może od tego powinniśmy zacząć – że w maju to w sobie mamy największe piękno. W maju to piękno chce w końcu ożyć i zachwycić swoje serce, rozkochać się w swojej duszy.

na ostatnie dni maja – miejcie piękny, dobry czas! +

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *